|
O poezji, życiu i o tym, co ważne i denerwujące z Janem Kończyńskim.
Czym jest dla ciebie przygoda z literaturą?
- Poszukiwaniem prawdy i sposobem na życie wywołującym dreszcz i podniecenie.
W literaturze również odnalazłem spokój, który okazał się znakomitą terapią na dolegliwości tego świata.
Jak postrzegasz swoje dokonania literackie? Nagrody? Wyróżnienia? A co jest Porażką?
- Tutaj należy podkreślić, że pokonałem barierę tzw. zmowy milczenia o czasach, w jakich przyszło nam żyć i opisuję je skrupulatnie bez zahamowań. Dziś niewielu stać na taką nonszalancję, dlatego przetworzone informacje na język poezji uważam za pewne osiągnięcie.
Co do nagród i wyróżnień? Robię swoje tak jak najlepiej potrafię a otrzymane przeze mnie nagrody są tylko podziękowaniem za twórczą pracę i tak je traktuję.
A co jest porażką? Hmm. Być może milczenie, lub też brak zrozumienia. Nie zastanawiałem się nad takim pytaniem, bowiem życie jest pełne niespodzianek i czasem trudno jest za nim nadążyć.
Twój stosunek do krytyki.
- Jeśli krytyka jest uzasadniona i potwierdzona przez krytykującego moją osobę – przyjmuję ją z pokorą, lecz jeśli brak jest uzasadnienia, wcale się nią nie przejmuję i przechodzę wobec niej obojętnie.
Poeta bez rodowodu literackiego? Jak sobie z tym radzisz?
- Doskonale. Wiele pism opiniotwórczych i referencji nadesłanych do mnie potwierdza, że posiadanie, dziedziczenie rodowodu przodków jest zbędne, kiedy ma się coś w tej materii do powiedzenia. Ponadto umiem słuchać, tych z górnej półki i tych, co żyją w niszy społecznej a to już jest sztuką samą w sobie, co pozwala na refleksję i wyciągnięcie własnych wniosków. To zresztą widać w moich publikacjach.
Wrogowie i Przyjaciele
- Zawsze są i będą. Jedni z zazdrości i z niewiedzy a drudzy z miłości i zafascynowani tym, co dokonał ich kolega, przyjaciel. Jesteśmy dość egzotycznym krajem i zamieszkujący w nim ludzie nie wiedzą, bądź nie zdając sobie z tego sprawy, okaleczając innych, kaleczą siebie, Ojczyznę. Ja staram się obcować z pogodnym i życzliwym społeczeństwem, więc nie mam większych problemów natury społecznej. A wrogowi po prostu należy współczuć, bowiem to on potrzebuje pomocnej dłoni – przyjaciela.
Twoja poezja to...
- Moja poezja to: przekaz, przesłanie, refleksja. To proste słowa zrozumiałe dla wszystkich, bez zbędnych zamienników wypaczających znaczenie słów. To poezja mojej duszy, która jest formą nowego przekazu, odmienna od innych, która nie pcha się na afisz, by ją za wszelką cenę podziwiać, lecz też nie stoi ona w bezruchu, bowiem skłania czytelnika, słuchacza do głębokiej refleksji, zadumy, pochylenia się nad własnym życiem.
Dlatego też uważam, że moja poezja wymaga dużej koncentracji umysłu i podzielnej uwagi. Ten, kto czyta ze zrozumieniem moją poezję, może odnaleźć nie tylko napięcie i refleksyjność, ale może również kształtować swoją wrażliwość na piękno i bogactwo języka polskiego.
Co czytasz? Co cię napędza?
- Co czytam? Przede wszystkim zapomnianych autorów t.j. Wacław Gąsiorowski i jego książki: Rok 1809., Huragan., Szwoleżerowie gwardii. Nie stronię też od poezji współczesnej, gdzie poczytne miejsce zajmuje Ernest Bryll oraz Wisława Szymborska. Co do drugiej części pytania… Napędza mnie życie i sex, który rozluźnia mnie i pobudza do czynnej pracy, do napisania nowych wierszy i powieści, która ukaże się niebawem na rynku wydawniczym.
rozmawiał jK Rzepka
|