|
Wpisany przez Jordan Kazimierz Rzepka
|
|
Daj pani stówę to może wydam zezwolenie!
Niestety znów odezwała się urzędnicza bezmyślność. Zastanawialiśmy się czy napisać w artykule „ W Wielkopolsce też zrywali Łańcuchy” o bulwersującej sprawie, która miała miejsce w Ostrowie Wielkopolskim. Stwierdziliśmy jednak, że nie będziemy promować urzędniczej głupoty na zewnątrz, tym bardziej, że wydawcy identyfikują się z Ostrowem Wielkopolskim, który cały czas w swojej działalności promują. A w czym dokładnie rzecz? Otóż jedna z urzędniczek ostrowskiego magistratu zażądała od wolontariuszek ostrowskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt stu złotych opłaty za zorganizowanie happeningu na Rynku. O całej sprawie szerzej napisał Newsweek w swoim interentowym wydaniu: http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Spoleczenstwo/539779,Kowal-ma-po-to-kleszcze-by-sie-nie-poparzyl.html Z powodu bezmyślności ludzkiej i urzędniczej akcja ostrowskiej młodzieży mogła spalić na panewce. Nie dość, że nikt z władz nie pofatygował się na ostrowski Rynek, to jak widać wolontariusze musieli się nieźle napocić, by zorganizować tę szczytną akcję. Ostatecznie opłaty nie było, ale niestety w roku przyszłym gratisów już nie będzie. Jedyna nadzieja w tym, że nowa władza po listopadowych wyborach będzie bardziej ludzka dla zwierząt. Na razie jednak rządzi „stara” władza. Czy licuje z jej godnością taki „numer”? Panie Prezydencie Torzyński : Ja wiem , że jest pan zmęczony, że odchodzi pan już z urzędu i że kadencja była udana. Ale proszę pamiętać, że kapitan schodzi z pokładu ostatni! I jeszcze jedno – jak mawiał klasyk politycznej lewicy: „Mężczyznę się ocenia nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy!
|