|
… aby nic nie zmienić trzeba zmienić wszystko!
Źle się dzieje w państwie duńskim – rzec by można za klasykiem. Cóż bowiem widać na horyzoncie sceny politycznej? Tak wojowali i wykrzykiwali, skakali sobie do oczu i teczek, i krzyżem się szarpiąc zaklinali. A teraz? Każdy jeden, kto do wyborów samorządowych się pcha, stwierdza, że on na pewno politykiem nie jest. Dziś w TV WTK Poznań usłyszałem, że Ryszard Grobelny wystartuje, jako kandydat niezależny. Od kogo pytam? Od kolegów z PO? Przecież gdyby nie odłamek od sopockiej afery z Karnowskim i słowa premiera Tuska, to właśnie Grobelny dziś byłby kandydatem Platformy. W Ostrowie Wielkopolskim jest jeszcze weselej. Kandydat na prezydenta z koktajlu partyjnego „Razem dla Ostrowa”, Bartosz Ziółkowski, prawie przysięgał, że do PiSu to on już dawno nie należy. Jakoś dziwnie się stało, że faworyt Porozumienia Społecznego Lewica, Włodzimierz Jędrzejak, szef struktur lokalnych SLD a do 1989 działacz PZPR też nie jest politykiem. I on również chętnie popracuje ponad podziałami. A może chodzi o to, że się panowie wstydzą się swojego partyjnego loga? Może zrozumieli, iż podążanie za swoimi partyjnymi liderami, plującymi sobie wzajemnie do zupy, stawia ich samych pod ścianą? Oj naiwne moje myślenie… Prawda jest taka, że panowie politycy dobrze wiedzą, że aby nic nie zmienić trzeba zmienić wszystko. I jakoś dziwnie się składa, że naszym oczom ukazują się nowe nazwy, stowarzyszenia i koła tylko nazwiska stale te same, ten sam brak pomysłów, ta sama bezradność pań i panów radnych...
Chyba, że tym razom wyborca się nie da nabrać. Czego mu osobiście życzę.
|